Kategorie przepisów

Hamburgery, hot-dogi i zapiekanki - czyli zdrowa żywność

Data dodania: 13/01/2010

Bary szybkiej obsługi. W tych czasach wszystko musi być szybkie. Wszystko musi być błyskawiczne. Bo ludzie się śpieszą. Bo ludzie nie mogą nadążyć za tempem, jakie sami sobie narzucili. Dorośli nie mają czasu i spiesząc się do pracy chwytają w locie hamburgera, dzieci zaś nie mają czasu zjeść w domu, więc chwytają paczkę chipsów, albo zamawiają pizze na mieście. Może to i smaczne, na pewno kaloryczne, ale czy na dłuższą metę zdrowe?

Oczywiście fast foodów nie zabronię, kto za nimi przepada i nie wyobraża sobie codziennej diety bez frytek, hamburgera lub gyrosa, jego rzecz. Bądźmy jednak świadomi tego, co jemy i jakie składniki dostają się przy okazji do naszego organizmu.

Cóż, głównym i nieodłącznym składnikiem wszelkich błyskawicznych dań, w barach szybkiej obsługi jest tłuszcz. Tłuszcz wykorzystywany wielokrotnie, dzień po dniu. Dzięki temu, hamburger serwowany jest mniejszym kosztem. No chyba, że mamy na myśli koszt naszego zdrowia. Dlaczego? Wielokrotne podgrzewanie tego samego tłuszczu uwalnia szkodliwe substancje, które zwiększają prawdopodobieństwo miażdżycy i raka. Na szczęście wiele restauracji odchodzi od tej praktyki, w obawie przed kontrolą sanepidu. Tak na marginesie, wlewanie zużytego oleju do słoiczka lub garnuszka, który czeka na kolejne smażenie, praktykuje się w wielu domostwach, warto więc zwrócić i na to uwagę.

Wszyscy podążamy za modą zaczerpniętą z kraju, którym przewodzi laureat pokojowej nagrody Nobla - Obama. Hot-dogi i hamburgery, czyli narodowe dania Stanów Zjednoczonych przyczyniają się do rosnącego problemu otyłości. Coraz więcej Amerykanów w różnym wieku zaczyna mieć z tego powodu coraz większe trudności. W wieku, dodajmy coraz młodszym. I ta właśnie moda - na otyłość przychodzi do nas, przemycana jest pod płaszczem dobrych fast foodów, serwowanych pod amerykańską flagą.

Tłuszcz, sól, majonez, potrawy smażone byle jak i z byle czego. Ktoś mógłby napisać : czym kotlet z hamburgera różni się od kotleta, którego znajdziemy na talerzu podczas rodzinnego obiadu. Heh, zapewniam, że różni się diametralnie. Przede wszystkim, matka, która przygotowuje obiad, nie podziela polityki wielkich sieci fast foodowych, w których liczy się jak największy zysk, osiągany minimalnymi kosztami. W kotlecie więc domowym, nie znajdziemy rożnego rodzaju zapychaczy, które kotleta tego nam napompują. Poza tym kiedy mama przygotowuje mi kotleta, wiem, że przy okazji nie zmieli przemykającej obok myszki.

Jak ze wszystkim i tutaj zachować należy zdrowy umiar. Sam lubię zjeść mało zdrowego hamburgera upajając się skapującym sosem i majonezem. Nie róbmy jednak z tego podstawy naszej diety. Lampka wina dobrze zrobi naszemu sercu, ale wypite na raz dwie butelki raczej źle wpłyną na nasze samopoczucie. Przynajmniej na kolejny dzień. Zasada więc w obu przypadkach taka sama.

Bary fast foodowe na dobre wrosły w nasz krajobraz i wyplenić się ich już raczej nie da. To czego potrzebujemy, to nasz własny rozsądek w korzystaniu dobrodziejstw nowoczesnej kuchni.

Wstaw na stronę:

Dodaj do Wykop Gwar Technorati del.icio.us Google Bookmarks

Powrót do listy artykułów

Komentarze

Nie ma komentarzy

Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowana(y) i Twój komentarz pojawi się po sprawdzeniu przez moderatora


Konkurs AGD

Lubisz nasze przepisy?

Wszelkie prawa zastrzeżone - MojePrzepisy.pl 2006-2012 Projektowanie stron Pozycjonowanie