
Najpierw jak pamiętam robili to moi pradziadkowie, później dziadkowie, po nich mój tato, a teraz pałeczkę po nich przejęłam ja...aseret


Dzień wcześniej gotujemy buraczki czerwone, (najlepiej podłużne nie okrągłe, bo nie mają twardych włókien w środku) - jednakowej wielkości.
Myjemy je w ciepłej wodzie, szorujemy dokładnie szczoteczką, układamy w garnku, zalewamy wodą i gotujemy ok 60 - 90 minut.
Korzenie chrzanu namaczamy w zimnej wodzie na ok. 1 godzinę.
Buraczki ścieramy na tarce o drobnych otworkach.
Chrzan obieramy i również ścieramy na drobnych oczkach tarki (najlepiej robić to gdzieś blisko ognia - ja wykorzystuję piec w kotłowni u rodziców - wtedy nie piecze i nie wyciska z oczu łez).
Cytryny sparzamy wrzątkiem, kroimy na połówki i wyciskamy sok w urządzeniu do wyciskania cytrusów, lub po prostu wyciskamy w dłoniach, pomagając sobie łyżeczką.
Starte buraczki i chrzan łączymy ze sobą w dużym rondlu (zostawiając troszkę, by można było później poprawić smak), dokładnie mieszamy, dodajemy sól do smaku, cukier oraz sok z cytryny.
Jeszcze raz dokładnie wszystkie składniki mieszamy.
Nakrywamy pokrywką i odstawiamy na około 40 - 60 minut, aby wszystko się "przegryzło".
Po tym czasie próbujemy, czy osiągnęliśmy odpowiednią moc, jeśli nie jesteśmy zadowoleni bo jest za słaby - dodajemy jeszcze odrobinę zostawionego startego chrzanu, cukier i sok z cytryny, jeśli jest za mocny, dodajemy pozostałe buraczki, mieszamy...degustujemy i rozkładamy w słoiczki.
Szczelnie zakręcamy.