
Te ciastka mają 2 wielkie zalety:
1) Są bardzo dobre - czasem ktoś mi nie dowierza, że nie są z cukierni :)
2) Zawsze (!) wychodzą


Mąkę posiekać z margaryną, jajkiem i żółtkiem. Drożdże rozpuścić z łyżką cukru i dodać śmietanę, wymieszać. Śmietanę z drożdżami dodać do ciasta i wyrobić. Gotowe ciasto podzielić na 4 części, każdą "kulę" ciasta owinąć w folię i chłodzić w lodówce(ciasto ma nie rosnąć przed wstawieniem do piekarnika).
Lekko schłodzone ciasto rozwałkować na grubość ok. 3 mm, wycinać kwadraty o boku ok. 6 cm. Na środek każdego kwadratu położyć płaską łyżeczkę marmolady.
Białko, które zostało z drugiego jajka lekko rozbić w miseczce. Smarować nim dwa przeciwległe rogi kwadratu, które następnie ze sobą skleić tak, aby wyszedł trójkąt. Białkiem smarujemy również wierzch każdego ciastka. Do osobnej miseczki wsypać cukier kryształ i lekko maczać w nim ciastka od strony posmarowanej białkiem.
Ciastka ułożyć na posmarowanej lub wyłożonej papierem do pieczenia blasze. Zostawić między ciastkami odstępy by mogły wyrosnąć podczas pieczenia.
Piec w temperaturze 180-200 stopni
Czas pieczenia 20-30 minut (mają być wyrośnięte i złote :))
Z podanego przepisu wychodzi ok. 50 szt. całkiem sporych ciastek.