

Baleron kupujemy jak najbardziej tłusty (wprowadzając tym w osłupienie ekspedientkę ;-))lub boczek (lepsze z baleronem) kroimy dowolnie. Wrzucamy go na rozgrzany olej czy kto co tam z tłuścideł lubi. Gdy jest lekko podsmażony dorzucamy szpinak-- uwaga nie kupujemy tego od razu ze śmietaną (wychodzi za słone), najlepiej zwykły mrożony lub świeży. Całość smażymy, gdy jest już porządnie usmażone odlewamy nadmiar tłuszczu/ wody. Dodajemy gałkę muszkatołową, pieprz, sól, śmietanę- ale ze śmietaną delikatnie na opakowanie szpinaku ok. 3 łyżki. Podgrzewamy i na sam koniec dodajemy czosnek. . Wg. Uznania, ale ja lubię z 3 ząbkami. Wyłączamy ogień!! żeby smaczek czosnku się nie ulotnił. Jeżeli jest za słone/ ostre etc. Można uratować dodając jeszcze śmietany. Dodajemy do dowolnego makaronu. Najlepsze jest odgrzewane