
Takie śledzie odkryłam w tym roku po raz pierwszy u Olgi Smile - dzięki bardzo za tak cudowny przepis. Już na zawsze będą u mnie gościły na świątecznym stole.


Wszystkie przyprawy - cukier puder, gałkę, ziele angielskie, goździki, cynamon - mieszamy w miseczce. Ścieramy imbir na małych oczkach i dodajemy do mieszanki. Łączymy.
Śledzie kroimy na kawałki na raz i dodajemy do nich mieszankę. Mieszamy i zostawiamy na 24 godziny w lodówce.
Gdy już się przegryzą to obieramy cebulę i kroimy ją na pół talarki i smażymy na maśle. Gdy zmięknie to dodajemy koncentrat i lekko solimy - ja dodałam też odrobinę cukru.
Teraz możemy albo je włożyć do słoika przekładając cebulą i dolać oliwy tak by je całkowicie przykryła - takie mogą stać w lodówce.
Albo możemy od razu przełożyć na talerzyk śledzie a obok położyć czerwona cebulę i podawać.