Odrobinę zaczynu, który ma nam posłużyć do następnego wypieku trzymamy w lodówce bez dokarmiania. Zapomniałam dodać, że przy "odkładaniu" go do następnego pieczenia dosypujemy mąki tak żeby wyszły zacierki i wtedy wkładamy do słoika. I nic już nie robimy. Takie zacierki trzymałam już 3 miesiące w lodówce bez przerwy, nic złego z zaczynem się nie zrobiło. Nie może zapleśnieć. Pachnie winnie lub piwem pszenicznym. Zapach każdemu inaczej się kojarzy.
Cały czas robię ten zakwas w myślach :), stąd moje kolejne pytanie. Po długim leżakowaniu zakwasu w lodówce, jak go potem przygotować do kolejnego wypieku chleba. Znowu powtórzyć proces 3 dni i 24 godziny? Czy wystarczy jeden dzień z dodatkiem mąki i wody żeby go wskrzesić do kolejnego wypieku chleba, a potem na kolejne dni do lodówki? Pozdrawiam.
Jedna z propozycji do ponownego pobudzenia zaczynu; Po wyjęciu z lodówki uśpiony zaczyn zalewamy w słoiku letnią wodą, po 1-3 godzinach przelewamy do miski i dosypujemy 1-2 garści mąki żytniej plus ok. 0,5 szklanki wody, tak aby zaczyn przypominiał gęste ciasto naleśnikowe. Po paru godzinach, powiedzmy 4 powtarzamy tą czynność. Do użytku jest zdatne kiedy robi się puszyste, bąblujące.
Witam, wczoraj kupiłem mąkę żytnią i nie zwróciłem uwagi na typ , w domu sie okazało że to typ 720 , ale i tak już wczoraj rozrobiłem pierwszy zaczyn do zakwasu , czy z tego typu mąki mi wyjdzie?Prosze o odpowiedź :)
Witam, wczoraj kupiłem mąkę żytnią i nie zwróciłem uwagi na typ , w domu sie okazało że to typ 720 , ale i tak już wczoraj rozrobiłem pierwszy zaczyn do zakwasu , czy z tego typu mąki mi wyjdzie?Prosze o odpowiedź :)